Październikowy kącik zapowiedzi

Październikowy kącik zapowiedzi

Zapowiedzi dawno nie było, a Gwiazdka tuż tuż. ;)

1. Na początek - w związku z tym, że dziś w nocy polska premiera "Przeklętego dziecka" - nowości rodem z Hogwartu.
Malowanki od Otwartego ukażą się między 24. a 26. października.




A notatniki 24. października:



2. Skoro jesteśmy przy fantastyce - dwie nowości starych nazwisk. Nowa na polskim rynku Le Guin i nowiuśki Tolkien. Obie od wydawnictwa Prószyński, ukażą się 8. listopada.



3. W świecie komiksów i picture booków (wybaczcie anglicyzm, ale to po prostu dobre określenie ;)) mamy też kilka ciekawostek. Drugi tom "Tymka i Mistrza" od Kultury Gniewu w listopadzie (ale oni lubią się spóźniać z premierami...):


Cudeńko z kategorii - kupić, bo ładne. ;) Historia baletu "Jezioro łabędzie" w przepięknej formie.
Poniżej macie okładkę, ale pod TYM linkiem możecie zajrzeć do środka. W Polsce wyda to Mamania 21. listopada:


I jeszcze komiks "Przez las" - od paru dni jest już do kupienia (wydawnictwo Entliczek):




4. Książki kucharskie. Nowa od Elizy Mórawskiej (wyd. Zwierciadło, 16. listopada), skandynawska (Buchmann, 23. listopada) i nowojorska (Znak, 23. listopada).




5. Nowości dla dzieci. Nowe "Magiczne drzewo" na pewno wywoła zachwyt u wielu młodych czytelników (Znak, 7. listopada), Muchomor wyda też nowe "Bajki filozoficzne" (które uwielbia mój syn, więc zwracam na nie uwagę szczególnie) 1. listopada:



A poza tym ciekawa pozycja, na Wyspach uznana za nową klasykę świąteczną, która wzbudza powszechny zachwyt i znakomite recenzje.
Przyda się na czas przedświąteczny. Niestety nie znam dokładnej daty wydania. Wydawnictwo Zysk podaje, że zostanie wydane "jesienią". Miejmy nadzieję, że wkrótce.


6. Nowy Randall Munroe. Mam w oryginale i gorąco polecam. Od Czarnej Owcy 23. listopada:


7. Listy Szymborskiej i Filipowicza. Czekam na nie bardzo niecierpliwie. Już za dwa dni do kupienia - od Znaku, oczywiście.


8. Nowe tłumaczenie "Mistrza i Małgorzaty"! Od Znaku, jeszcze w tym miesiącu.


I tyle. Pożegnajcie się serdecznie z gotówką.


Co nowego?

Co nowego?

Trudno mi się nie pochwalić, więc dzisiaj post o tym, co mam, a czego Wy (chyba) nie macie. ;)

Mój mąż tydzień temu wrócił z Nowego Jorku. Jako że tym razem nie byłam z nim, więc należała mi się sowita rekompensata za straty moralne. ;) I wiecie, wiecie, co dostałam?

Wiadomo, że książki.
Pierwsza to limitowane wydanie "Osobliwego domu" w oryginale. Nie chodzi jednak o samą książkę (której ekranizacja właśnie wchodzi do kin), ale o to, co w niej - małżonek mój, znając moje uwielbienie dla Tima Burtona, udał się na spotkanie z tymże (i z Briggsem, autorem książki), żeby zdobyć dla mnie autograf. I zdobył. Proszę bardzo.




Druga pozycja, to książka o twórczości Neila Gaimana. Pięknie ilustrowana, opisująca historię jego chyba wszystkich dzieł, zawierająca anegdoty, szkice, zdjęcia rękopisów i całe mnóstwo wszelkiego dobra.







A na koniec coś mniej egzotycznego, ale przynoszącego także sporo radości - świeżutkie, ilustrowane wydanie drugiego tomu Harry'ego Pottera. Jako człowiek łasy na gadżety, zamówiłam w przedsprzedaży, u źródła. I dostałam śliczne pocztówki z Ulicą Pokątną. :) Popatrzcie sobie, bo czemu nie. :)






I tak o. Właśnie dlatego papierowe książki nigdy nie wyjdą z użycia. :)
Teatr niewidzialnych dzieci

Teatr niewidzialnych dzieci

Bohater, Michał, mieszka w domu dziecka. Jest PRL, czasy mojego dzieciństwa. Zaczynają się strajki, pojawia się w tle Wałęsa i Solidarność, a autor książki, opowiadając o rzeczywistości, w której żyje bohater, gra w jakieś dziwne bingo - jakby chciał już na pierwszych kilkudziesięciu stronach wcisnąć absolutnie wszystkie atrybuty prlowskiego dorastania. Odhaczyć co do jednego.
Wymienia na jednym wdechu, że dzieci oglądają Stirlitza, że czytają "Tytusa" i "Świat Młodych", że jedzą ozorki i kotlety z jajek oraz budyń z sokiem, że z rzadka dostają paczki z zachodu, gdzie są kolorowe ubrania, że na ścianie wisi Bierut i Lenin, że kolejki, że, że, że. Wszystko na raz. 



Wiem, książka jest dla dzieci, które nigdy PRLu nie zaznały i trzeba im świat objaśnić. Niemniej mam wrażenie, że autorowi wylewa się nostalgia uszami i że musi wszystkie te elementy wprowadzić niemal OD RAZU. 

To jednak drobny zarzut, bo ogólnie to świetnie napisana, bardzo ciekawa, poruszająca historia i nie PRL jest w niej dla mnie ważny. Bez całego tła "epoki" to byłaby równie dobra książka (może nawet lepsza?), która mówi głównie o tym, jak - mimo starań dorosłych - nie da się zastąpić domu rodzinnego. Trzeba go stworzyć od nowa. Bardzo wiele opowiada także o dziecięcej wrażliwości, o rozwijającej się moralności i o budowaniu poczucia bezpieczeństwa.

Wielki dom dziecka, w którym spotykamy Michała na początku, to miejsce, gdzie wszystko działa na akord, a dzieci jest całe mrowie. Wszyscy muszą wstać o tej samej porze, myć się raz na dwa dni we wspólnej łaźni, małe dzieci mają wszystkie na raz obcinane paznokcie, przy wyjściu do szkoły trzeba się odhaczyć w zeszycie, a światło gaśnie zawsze o tej samej godzinie. Nie, nikt dzieci nie maltretuje, ale trudno tam o czułość, a maluchy wiedzą, że nie wolno się przywiązywać, bo rotacja wśród wychowanków i wychowawców jest ogromna; często ktoś znika z dnia na dzień, bez uprzedzenia. Po co cierpieć, lepiej w ogóle nie zaczynać kochać.

Jedno takie zniknięcie za dużo, kolejny cios w serce i Michał się rozpada na kawałeczki. A potem, żeby pomóc mu wrócić do zdrowych zmysłów, jedna z "cioć" załatwia chłopcu przeniesienie do małego, niemal rodzinnego domu dziecka, gdzie jest tylko kilkanaścioro dzieci i każde ma swój pokój, może myć się kiedy chce, a nawet spać przy zapalonej lampce. Cóż to za zmiana!

I wtedy pojawia się Sylwia, od której zaczyna się cała historia z teatrem (której nie zdradzę, żeby nie psuć zabawy).
Sylwia jest egzaltowana do zupełnie nierealistycznego poziomu, jej wypowiedzi, włożone w usta nastolatki, brzmią sztucznie i nieprawdziwie. Mnóstwo wielokrotnie złożonych, wzniosłych zdań, wypowiadanych nawet w stanie wielkiego wzburzenia, może przywoływać na myśl Anię z Zielonego Wzgórza, ale niestety - ja tego tutaj nie kupiłam. ;) Ale nie szkodzi. Historia się broni.

Poza tym "Teatr" jest fantastyczny, bo mówi o uczuciach. O tych trudnych, jak strach, samotność, opuszczenie. Mówi o dzieciach, których nikt nie chce i - choć to świat jednak przypudrowany i wygładzony - o tym wycinku rzeczywistości, o którym na co dzień nikt nie myśli. O dzieciach z domów, w których się piło, o "przygłupach", których nikt nie chce wychowywać, o kłopotliwych nastolatkach, którym jest już wszystko jedno.

Jak skończyłam czytać, poszłam mocno przytulić mojego syna.

Niekochane dzieci to chyba jeden z najsmutniejszych tematów. Mieliśmy w literaturze całe zastępy sierot, które w finale znajdowały nowe rodziny. Jak widać, to wciąż działa. :)
Demokracja i dyktatura.

Demokracja i dyktatura.

Kiedy ze wszystkich stron widać, jak nacjonalizmy wszelkiej maści zaczynają wyłazić z kątów jak złe licho, warto rozmawiać z dziećmi na tematy polityczne.

Wydawnictwo TAKO piękną nam podsuwa literaturę. Dwie książczyny - jedna o demokracji, druga o dyktaturze (a będzie też o męskości i kobiecości - tak, tak, o strasznym genderze, prawdopodobnie do kupienia w październiku na krakowskich targach książki :)) dają prostą instrukcję, jak tak trudne zagadnienia wyjaśnić dzieciom. 


W książce o demokracji jest zwięźle o wyborach, partiach politycznych i o tym, że w demokracji ludzie mogą myśleć i mówić co chcą. Wolno im się spotykać i gromadzić. Każdy ma głos w dyskusji i godzi się z tym, że kiedy czas popularności jego partii przeminie, będzie musiał ustąpić i pozwolić rządzić oponentom, by potem oni mogli oddać pałeczkę komuś innemu. 

Jako że niebezpiecznie grozi nam to, że obecna władza pałeczki nie będzie chciała oddać, tylko przerwać sztafetę i schować pałeczkę głęboko we własne... eee... gardła, to edukacja jest jedyną drogą do tego, by wszyscy kiedyś wreszcie zrozumieli, że państwo nie może być prywatnym folwarkiem, ale domem wszystkich - nie musimy się kochać, ale nie możemy się nienawidzić i robić sobie na złość. O tym jest książka o demokracji.



Książka o dyktaturze rysuje ponury obraz świata. Niektórzy taki świat pamiętają, a młodsi POWINNI znać go z książek. To świat, w którym nagradza się tylko lojalnych, karze za samodzielne myślenie i sprzeciw. Dyktator chce mieć władzę nad wszystkim, usuwa oponentów, a w szkołach, sądach i urzędach umieszcza tylko ludzi, którzy są po jego stronie i ślepo wykonują jego rozkazy. To nie jest miłe miejsce, bo tam o pewnych sprawach można rozmawiać tylko szeptem, a czasem trzeba z takiego kraju uciekać. 

O pokusach władzy absolutnej warto mówić głośno i opowiadać o tym dzieciom. Bo jak nie my im o tym opowiemy, to kto?




W obu książkach jest bardzo mało tekstu. Są świetne ilustracje Marty Pina i Mikela Casala i taka ilość informacji, jaką może przyswoić nawet starszy przedszkolak. Mój dziewięciolatek jest na te książki za duży o tyle, że jest w nich po prostu już za mało wiedzy, jak na jego możliwości, ale uważam, że to świetne pozycje do tego, żeby zacząć z dziećmi w ogóle dyskusję. To może być genialna pomoc naukowa dla odważnych nauczycieli w podstawówce. Spokojnie do dziesiątego roku życia można dać dzieciom te książki i potraktować je jako początek rozmowy. 

Ważna rzecz. Jedna z ważniejszych. Polecam z czystym, lewackim sumieniem. ;)
Zapowiedzi na koniec lata i początek jesieni.

Zapowiedzi na koniec lata i początek jesieni.

Zapowiedzi nie było od maja, więc najwyższy czas zerknąć, co szykują nam wydawnictwa na najbliższe miesiące.

1. Na początek kilka kontynuacji znanych serii. Finałowy tom "Opiekunów Tajemnic" wyjdzie w ostatni dzień sierpnia. Ukaże się też kolejny tom serii "Pax" (ale nie wiem dokładnie, kiedy, bo brak informacji na stronie Media Rodzina) oraz - 19. września - następna część "Domu Tajemnic".




2. W kategorii "bo śliczne" też jest kilka zapowiedzi. Dla maluchów (według wydawcy od trzeciego roku życia) ukaże się jeszcze w tym miesiącu śliczna książka-gra "Binek" (wydawnictwo Dwie Siostry) z ilustracjami Adama Wójcickiego.



Dla nieco starszych coś o roślinach ("Botanicum" w październiku) i o historii świata ("Rzeka czasu" we wrześniu).







3. A żeby nie tylko dzieci miały się z czego cieszyć - Czarne szykuje książkę o słynnym Barnevernet (5 października):


15. września będzie można także kupić książkę człowieka, który wiele lat mieszkał i pracował w Islandii (a Islandia jest ładna i ciekawa, więc):


A dla świrów takich jak ja - Thorwald (18. sierpnia):


Na uwagę zasługuje też dość głośne i podobno znakomite "Sekretne życie drzew" (5. września):


4. Gdyby ktoś przez ostatnie tygodnie mieszkał w jaskini i jeszcze nie wiedział, to polska wersja "Przeklętego dziecka" dopiero 22. października.


I tak o. :)
Copyright © 2014 Na regale , Blogger