wtorek, 2 grudnia 2014

Mroczna bohaterka

Ekhm. To jest straszne, ale serio, napiszę dzisiaj o tej książce. Mimo że przebrnęłam przez raptem 120 stron i dalej czytać nie będę. Bierzcie więc to uprzejmie pod uwagę przy czytaniu tego, co tu napisałam. :)

Dostałam ebooka. Takiego z tych darmowych, bo cośtam. Promocja, srocja. Dają, to wezmę. Poza tym ostatnio czytałam wywiad z autorką, która wydała mi się nawet sympatyczna. No i fajnie. Co prawda jestem za stara na książki o wampirach, a Bella i Edward nigdy nie zawładnęli moim sercem, ale przecież trzeba dać szansę.


Zasiadłam do "Mrocznej bohaterki" z zapałem. Dam jej szansę! Dam jej szansę! Będę się dobrze bawić! No i ten.
Nie.

Główna bohaterka nazywa się Violet Lee i jest córką jakiegoś ważnego polityka. Pewnej nocy w Londynie jest świadkiem masowego mordu i zostaje porwana przez sprawców. Trafia z nimi do ogromnej posiadłości (gargulce, sala balowa, te sprawy) w lesie. Pałac należy, rzecz jasna, do bardzo licznej i ważnej (król, lordowie, cuda na kiju) rodziny wampirów.
I tu się zaczyna brak akcji oraz dużo nużących opisów - kolory pościeli, ubrania, kolory oczu, włosów. Jak w rasowym opku.

Mamy też mnóstwo kuriozalnych właściwości wampirzej rasy, np.:

Najstarszy wampir w królestwie liczy setki tysięcy lat i nadal jest w sile wieku.

Czy autorka wie coś o historii ludzkiego gatunku? Zakładając, że wampiry są jednak z ludźmi jakoś spokrewnione, to policzmy, dla zabawy - skoro Homo Sapiens ma około 200 tysięcy lat (pi razy oko), to najstarszy wampir ma tyle samo, tak? Bo jeśli te "setki tysięcy" to, na przykład, 500 tysięcy, to by znaczyło, że bidak ma fatalną powierzchowność Homo Erectus.


No ale dobra, nie bądźmy nietolerancyjni, tak?

Wampiry mogą być "stworzone", albo "zrodzone". Taki kolo, który się urodził wampirem, dojrzewa 18 lat, a potem już jest w pełni dojrzały i ma pełne moce. Świetny gatunek, którego rozwój jest dostosowany do obowiązującego prawa. To bardzo miło z ich strony. Oczywiście wampiry zabija się kołkiem wbitym w serce. I mają umiejętności telepatyczne, czytają w myślach i w ogóle są bardzo osom.

O miano tru lof walczą Kaspar i Fabian - dwaj bracia, wampiry. Kaspar jest paskudnym przemocowcem, który co noc ma inną pannę w łóżku i nie może uprawiać seksu bez prezerwatyw, więc Violet, która go nie lubi (jeszcze, jak mniemam) w ramach straszliwej zemsty mu te prezerwatywy kradnie. Strach i groza. Wojna podjazdowa nastolatków, wyzwiska, dziecinada.

Laska szybko przyzwyczaja się do życia u porywaczy, tatuś nie zamierza jej odbić, bo ma z wampirami na pieńku, a poza tym panna ma luksusy, pokojówki i pełną szafę. Kto by chciał z tego zrezygnować, nie?

Obrazy, które rysuje przed nami autorka, zapierają dech w piersiach. Jeśli lubi się kicz i sztampę:
Spojrzał mi prosto w oczy. Patrzyliśmy na siebie przez chwilę, po czym Kaspar nasunął kaptur na głowę i widziałam już tylko jego lśniące szmaragdowo oczy. Stał tak jeszcze przez moment, aż wreszcie obrócił się ku zachodzącemu słońcu i jego bladozłotej poświacie.
Kiedy już człowiek obetrze łzę wzruszenia, pani Gibbs dalej brnie w historię gatunku.
Wampiry są na tej ziemi od milionów lat. [...] Jeśli teoria ewolucji mówi prawdę, pojawienie się człowieka stało się dla nas pierwszym poważnym wyzwaniem.
Aaa, no taaak, to to są dwa osobne gatunki, nie spokrewnione ze sobą (noo, chyba że homo sapiens był krzyżówką małpy i wampira - jeśli tak, to zaczynam bardzo źle myśleć teraz o wampirach)! Jak to dobrze, że wyglądają tak samo, mogą się ze sobą krzyżować i że naukowcy nigdy nie znaleźli szkieletów wampirów. Seems legit.

Dalej jest sporo mambo dżambo o jakiejś królowej i dwóch zwalczający się frakcjach wśród wampirów. Okrutne nudy, które nie trzymają się kupy. Dalej nie czytałam. Żeby Wam wytłumaczyć, dlaczego, cytacik na koniec:
Szedł bezgłośnie, poruszał się płynnie z wdziękiem skowronka, odwagą orła i szybkością jastrzębia. 
Siur, i z oczami lwa, nogami kozła oraz z głupotą ptaka dodo.
Wpatrywał się w coraz bliższą budowlę, do której zmierzał. Był to okazały dom, ale jego wspaniałość bladła w porównaniu z tym, co ukrywał. Wzniesiono go z szarego kamienia, być może granitu - tego akurat nie wiedział, ale nie dbał o to.
Pozastanawiajmy się więc nad tym jeszcze przez chwilę, I napiszmy o tym, czego jeszcze nie wiedział i o co jeszcze nie dbał. To taaakie ciekawe!

Tak jak i ta książka, której nie czytajcie.



1 komentarz: